Back To Top

foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Kalendarz

Październik 2021
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

 243284308 182567070678440 396258983274084436 nTu, w Bieszczadach…

Wiele się działo podczas wycieczki w Bieszczady, w której uczestniczyli uczniowie klas VIII i VII w dniach od 28 września do 1 października. Pierwszy dzień to podróż, z obowiązkową przerwą w Mc Donaldzie i rozlokowanie w schronisku w Rudence. Oswajanie się z nowym miejscem zajęło wycieczkowiczom sporą część nocy, więc nic dziwnego, że następnego dnia, podczas wędrówki na Małą i Dużą Rawkę, co niektórym brakowało energii…

Trasa prowadziła  z przełęczy Wyżna, przez Małą Rawkę, Dużą Rawkę i zejście do bacówki pod Małą Rawką. Wycieczka z przewodnikiem, pełen entuzjazm przez pierwszy kilometr, a potem.. Też było fajnie, na czele przewodnik, na końcu drużyna Gandalfa pilnowała, by nikt nie zbłądził... Przy zejściu niektórym trochę trzęsły się nogi ze zmęczenia, ale widoki i satysfakcja z wejścia wynagrodziły trudy wędrówki. Utrata sił była chwilowa, po 21.00 schronisko tętniło "wycieczkowym" życiem. Kolejny dzień powitał nas deszczem. Po zaskakująco spokojnej nocy (Rawki jednak zmęczyły, nawet najbardziej odpornych na hasło „cisza nocna”) planowaliśmy wyjazd do Myczkowic i Soliny. Deszcz sprawił, że wyjechaliśmy z opóźnieniem. W Myczkowcach byliśmy w Centrum Kultury Ekumenicznej – obejrzeliśmy ciekawy film „Wilcze góry”, którego głównym bohaterem był wilk, ogród biblijny oraz Park Miniatur (bieszczadzkie cerkwie).

Potem wędrówka po deptaku na zaporze w Solinie, zakupy pamiątek – przebojem stały się charakterystyczne nakrycia głowy… Deszcz nie przeszkodził także w rejsie po Solinie, chociaż kolory jesieni na zboczach gór przysłoniły trochę deszczowe mgły. W schronisku obiad, potem zamiast wieczoru przy ognisku był wieczór przy kominku, (kiełbaski pieczone w kominku smakują tak samo jak te z ogniska). Nie zabrakło gitary i wspólnego śpiewania (brawo Ola Łućko i jej chórek). A w tle zwycięski mecz Legii z Leicester. Deszcz nie popsuł humorów, pomysłów na ostatnią noc mnóstwo ( nie wszystkie uznano za godne realizacji), ale, niestety, pora zacząć się pakować… Dzień czwarty to droga do domu. Po solidnie przespanej nocy (przez około jedną czwartą wycieczkowiczów…) trzeba było się spakować (skąd nagle tyle rzeczy do zabrania?), posprzątać i w drogę. Podróż upływała sennie (wiadomo, wycieczki w góry pochłaniają ogrom energii), a ożywienie wprowadzały tylko przystanki... i oczywiście Mc Donald, tym razem w Lublinie. Jak było na wycieczce? Mamy nadzieję, że fajnie. Podziękowania dla uczestników ("łapka w górę" za zachowanie ) oraz dla kierownika wycieczki, p. Romana Pawelca oraz pań Spocińskiej i Górnej za wspólną bieszczadzką przygodę.

Copyright © 2009 - 2021 Marek Sikora Rights Reserved.